X Otwarte Mistrzostwa Śląska w Ratownictwie Medycznym

W dniach 23-25 maja 2018 r. w Gliwicach odbyły się X Otwarte Mistrzostwa Śląska w Ratownictwie Medycznym.
 
W zawodach rywalizowało 20 zespołów ratownictwa medycznego, w tym zespół reprezentujący Wojewódzką Stację Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie, który w końcowej kwalifikacji zajął 4 miejsce, a w konkurencji ALS, czyli resyscutacji dorosłego zajął 1 miejsce, zdobywając puchar za konkurencję.
 
- Maksymalny czas, w którym powinno być wykonane dane zadanie, to 10 minut. Czy można pomóc w krótszym czasie? Teoretycznie, gdy wszystko ratownikom dobrze się układa, mają kontakt z pacjentem, poprawnie wykonują czynności, to ten czas można skrócić o minutę, góra dwie – wyjaśnia sędzia Kamil Kazidroga, oceniający wykonujących zadanie „Czarny”.
 
Tym kolorem oznaczono taką oto sytuację. W hali sportowej na ruchomych schodach są dwie osoby. Pokaźnej postury mężczyzna i szczupła kobieta. Nagle pan traci równowagę i leci w dół, po drodze tratując kobietę... Wkraczają wezwani do wypadku ratownicy. Mają nieco utrudnione zadanie. Mężczyzna nie dość, że jest solidnie poturbowany, to na dodatek okazuje, że był przez naście lat narkomanem i trudno będzie się wkłuć w jego żyły. Pozostaje tylko dostęp doszpikowy...
 
W ośrodku turystycznym jest park linowy. I sytuacja jak opisana na wstępie. Kilkadziesiąt metrów dalej kilka karetek czeka na swoją kolej. Następne zadanie. Tym razem składające się z trzech części. Czas maksymalny: 10 minut. Na początek trzeba pomóc rannemu z mocną krwawiącą raną uda. Potem niespodzianka: kobieta urodziła na łonie natury. Coś nie jest tak z dzieckiem... A od noworodka trzeba biec do ostatniego zadania. Szybko. Czas się też liczy. Ratownik WOPR wyciąga z wody topielca. Był pod wodą 10 minut. Ma zalane drogi oddechowe...
 
Na Placu Krakowskim, w centrum Gliwic, jest meta maratonu. Jeden z biegaczy zasłabł w czasie biegu. Zatrzymał się, Usiadł na ławce. Poprosił kolegów o wezwanie pogotowie. I bezwładnie osunął się na ziemię. Gdy ratownicy przyjechali z pacjentem nie było kontaktu. Był nieprzytomny. Nie było widocznych ruchów klatki piersiowej. Zawodnicy pokazywali co i jak na manekinie. Pod modrzewiowym masztem historycznej gliwickiej radiostacji pozorantem był chłopiec.
 
Poszedł sobie na spacer ze starszą siostrą. I wszystko byłoby OK, gdyby nie pszczoła, osa, szerszeń albo inny kąśliwy owad. Użądlił chłopca w szyję. Ten zaczął się dusić. Spanikowana siostra wezwała pomoc...
 
W kasynie wojskowym 57-letni mężczyzna poczuł ból w klatce piersiowej, uczucie duszności, posiniał. Interweniowali ratownicy...
 
Sędziowie mówią, że zadania są wzięte z życia. Albo się już zdarzyły, albo zdarzyć się mogą.
 
– Taka forma zawodów to jest podniesienie kwalifikacji ratowników, wymiana doświadczeń, bo rywalizacja jest na najwyższym poziomie. I jest to forum pokazywania czego nowego nauczyliśmy się, jakie są wytyczne, jak je stosować, w jakich sytuacjach zdarza nam się interweniować. A przy okazji jest to okazja do promowania udzielania pierwszej pomocy – podkreśla Artur Borowicz, Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe w Katowicach.
 
Żródło: wpr.pl, fot. wpr.pl
Zdjęcia: